Zwykle o Norwegii mówi się w samych superlatywach. Że to piękny kraj, że ludzie się tam bogacą, że to dobre miejsce na rozpoczęcie nowego życia. Ale nigdy jakoś nie mówi o problemie Norwegii z dziećmi… O rygorystycznym prawie, które zmusza urzędników do weryfikowania każdego klapsa, wytaczania rodzicom procesów, a nawet odbierania rodzinom dzieci. Problem ten opisuje Maciej Czarnecki w swoim reportażu pt. Dzieci Norwegii, który miałam przyjemność przeczytać zaraz po premierze.img_5131

Reportaż jaki jest, każdy wie. Aby dotrzeć do odbiorcy, musi być ciekawy lub wstrząsający, a najlepiej, jeśli posiada obie te cechy. Ilekroć sięgam po taki, który zainteresuje mnie tematyką, przepadam. Dosłownie zatapiam się w lekturze. Tak było z Ganbare i tak jest teraz z Dziećmi Norwegii. Przedstawione w nim historie dosłownie zwalają z nóg: ciężko się czyta relacje rodziców, którym odebrano dzieci, bo te poskarżyły się w szkole, że są bite. Bardzo często nie jest to prawda, a w placówkach wręcz zachęca się dzieci do skarżenia na rodziców, ponieważ „tak będzie dla nich najlepiej”. Miesiące czekania na wyniki śledztwa, krępujące spotkania z urzędnikami, sporadyczne odwiedziny u dzieci, z których te mniejsze bardzo szybko zapominają kim są ich rodzice… Taką oto Norwegię przedstawia autor w swoim najnowszym dziele.

Przyznaję się bez bicia, że dla mnie lektura Dzieci Norwegii była niezwykłym przeżyciem. Jeśli nie boicie się trudnych tematów, książka ta powinna Wam się spodobać. Gorąco polecam!

Angelika

Reportaż w świetnej cenie znajdziecie tutaj:

https://kumiko.pl/ksiegarnia/dzieci-norwegii-o-panstwie-nadopiekunczym-344987.html

Pin It on Pinterest

Share This